Na internetowej stronie powiatu czytam sprawozdanie z ostatniej sesji : ” W wolnych głosach i wnioskach Maria Taciak miała zastrzeżenia do organizacji izby przyjęć w szpitalu powiatowym. Do radnej zgłosiły się osoby niezadowolone z poziomu świadczonych usług. – Na lekarza trzeba czekać nawet godzinę. Ten, gdy się zjawi prosi pacjenta słaniającego się na nogach, by pojechał windą na pierwsze piętro. Tam się go bada i znów każe mu się schodzić na parter, gdzie podłącza się kroplówkę – po prostu zero zainteresowania. Takie sytuacje budują złą opinię szpitala. Przewodniczący Rady Grzegorz Kaźmierczak poprosił obecnego na sali wiceprezesa szpitala Sebastiana Nowickiego o wyjaśnienie tej sprawy na piśmie. Radny Krzysztof Wojciechowski zaprotestował: – Czy kwestia tak poważna zasługuje na to, by czekać kolejne tygodnie? Od kompetentnego urzędnika powinniśmy dostać odpowiedź w ciągu kilku minut.Indagowany wiceprezes wytłumaczył czym różni się funkcjonowanie izby przyjęć od wieczornej opieki medycznej w szpitalu”. Faktycznie tak powiedziałem. Dodałem jednak, że lepiej otrzymywać ustną odpowiedź. W wydaniu WW z dnia 05. 01.2012 r. ukazał się artykuł p.t. ” Chaos w szpitalu”. Ponieważ ten materiał prasowy budził poważny niepokój, poprosiłem o odpowiedzi na m.inn. nastepujace pytanie, w interpelacji z dnai 5.01.2012 roku - Czy prawdą jest, że zdarzały się sytuacje,że lekarze schodzili z dyżurów nawet po godzinie? Jesli tak to proszę o informacje jacy to lekarze i kiedy takie sytuacje miały miejsce? – Odpowiedź – Zarząd Szpitala Powiatowego we Wrześni Sp. z o.o. nie posiada informacji o w/w zdarzeniach.
Na Komisji Zdrowia w dniu 29.03.2012 r. pan S. Nowicki stwierdził jednak, że takie sytuacje miały miejsce . Powiedział m. inn. ” ……natomiast co do niepokojących sygnałów, to do mnie również niepokojące sygnały docierają. Dotyczą one najogólniej rzecz ujmując spóźnień na te dyżury. W tej kwestii problem jest mi znany, odbyłem kilka rozmów takich indywidualnych, został poinformowany koordynator wieczorynki, czyli pan doktor Michał Perlik i przygotowuje w tej chwili zarządzenie wewnętrzne, które jednoznacznie reguluje sprawy na styku dyżurów, co uważa się za koniec dyżuru, że musi dojść do bezpośredniego przekazania dyżuru. Ja przepraszam, że tu przed państwem takie rzeczy tutaj opowiadam, bo dla mnie jest to sprawa oczywista, nigdy bym sobie nie pozwolił na zejście z dyżuru, jak nie mam zastępstwa, natomiast jak widać, to…„. Pan doktor powiedział również, „….proszę państwa, to znaczy rozgraniczmy może dwie sytuacje, bo jedna sytuacją jest dla mnie taka sytuacja, która jest niedopuszczalna, ze dyrekcja szpitala, zarząd oddaje grafiki „dziurawe”, czyli przykładowo powiedzmy 20 kwietnia jest dziura w grafiku i nie wiadomo, kto tam przyjdzie na dyżur – to jest jedna sytuacja, a druga sytuacja, to jest taka, że czynnik ludzki, ktoś na dyżur nie dojeżdża, był wpisany, cos się stało. Sprawą drugorzędową jest wymagającą każdorazowo wyjaśnienia, to jest nieprzybycie zawinione, czy nie zawinione, czy planowane, czy nieplanowane i co konkretnie w takiej sytuacji zrobić. Zdarzało się tak, że rzeczywiście podpieramy się lekarzami z oddziału, bo nie wyobrażam sobie innej sytuacji, jeżeli nie dotrze pediatra, że małymi dziećmi będzie zajmował się chirurg, czy powiedzmy internista, bo wtedy najprościej i najbardziej logiczne wydaje się zaangażowanie dyżurnego pediatry, natomiast staramy się w tej chwili i żeby nie dochodziło do takich sytuacji, że są dziury grafikowe. W tej sprawie pewne rzeczy zostały już uregulowane na poziomie umów i zobowiązań lekarzy współpracujących z nami. Największym problemem są oczywiście dyżury świąteczne…..”. W zwiazku z tym zmuszony będę postawic kolejną interpelację w wyniku której dowiem się wreszcie kiedy i jacy lekarze nie dyżurowali, delikatnie mówiąc, zgodnie z zasadami.